→ powrót

___ słowa toaletowe ________________

Myśli moje... są jak kobieta wysypująca zawartość torebki w poszukiwaniu dzwoniącej komórki.
I tak nie zdąży odebrać, a przy okazji zawsze coś zgubi i znajdzie...

___ o egzystencji i przemijaniu ________________

Ach, jakie ładne chmurki tańczą na niebie! Kiedyś będę jedną z nich...

Z zerwanego kwiatu umyka najpierw zapach. Później kolory płowieją, wreszcie delikatność zastyga w sztywnym grymasie. Prawdziwym wyzwaniem jest tego nie widzieć.

Najpiękniejsze sny są własne.

Wolność jest, gdy to wiesz, a nikt łzy nie uronił.

Czasem strach przed włączeniem światła jest większy, niż strach przed Buką.

Często dostajemy niechciane prezenty. Ale nie jest to regułą, zwykle nie dostajemy nic.

I rzekł Bóg do Człowieka: „Nie możesz mnie zobaczyć. Nie wkurwiaj się, tak jest, po prostu. Pokażę ci za to tęczę.”

Gdy już grzeszysz, to przynajmniej się z tego ciesz.

Miłości najbardziej szkodzi jej nadmiar.

Marzenia są jak stal: uderzenie może zabić, lecz rdza każde w końcu unicestwi.

Modląc się o czekoladki, wyraźnie określ ich liczbę.

O upadających aniołach mówi się „upadające anioły”. O nieupadających nic się nie mówi...

W życiu zdarza się, że od ucznia ważniejszy jest dzienniczek ucznia.

Gdyby zebrać wszystkie łzy świata i wysłać do Somalii, wyrosłaby tam puszcza.

Gdyby zamienić wrzaski wszystkich awanturujących się ludzi na energię elektryczną, można by zasilić jakieś małe państwo.

Przyczyną większości katastrof jest panika.

Dojrzałość następuje z chwilą, gdy kończy się chemia, a zaczyna fizyka.

Jak każdy, mam plany na tysiąc lat, ale coś mi się wydaje, że się nie wyrobię...

Najcenniejsza umiejętność – zrozumieć niebyt, szczyt dojrzałości – zaakceptować go.

Ale ja kłamać potrafię tylko za pieniądze...

Najpiękniejsze chwile w życiu? Tak się zmęczyć, żeby nie mieć ochoty na seks.

Jeśli czegoś bardzo pragniesz, to na pewno tego nie dostaniesz. Prawdopodobnie nie dostaniesz tego także wtedy, gdy ci to już będzie wisieć.

Być bohaterem czy być bohaterem Kieślowskiego – oto jest pytanie.

I żeby choć Adam z Ewą obalili skrzynkę jabłek, oni zeżarli tylko po połówce!

Istnieje teoria głosząca, że egoizm i egocentryzm jest taką samą cechą jak zez czy głuchota.

Kompleksy są głupie i żałosne i, niczym mleczaki, powinny wypaść przed podstawówką. Tylko trzeba je rozchwierutać.

Dojrzałość to czas, gdy już wszystko człowiekowi wisi i to jest fajny czas.

Jak wyjaśnić słowo „deficyt”? Więc wyobraźmy sobie słowo „zaufanie”...

Słyszałem, że wszystkie problemy doskonale rozwiązuje coś tam.

Każdy jest wyjątkowy, tylko mało kto nie boi się do tego przed sobą przyznać.

Gdy patrząc we wczoraj widzisz swą niedojrzałość, ciesz się, bo znaczy to, że wciąż się jeszcze rozwijasz.

Jabłka dojrzewające najpóźniej mają najbardziej przerąbane.

Bywają dni mieszające skwar z gradem i właściwie nie jest to szczególnie nadzwyczajne zjawisko.

Stwórca uczynił kamień tak ciężki, że podnieść go nie mógł. Nazwał go: człowiek.

Rzucać można na przykład kamienie do wody. Bez względu na ich kształt wychodzą koła. Ale z rzucaniem innych rzeczy nie jest już tak prosto.

Mimo iż długość jest tworem nieskończonym, każda linijka gdzieś się zaczyna i kończy...

Ostatni będą pierwszymi i dostaną najlepsze posesje.

Mówią czasem: zastanów się, czy na pewno tego chcesz? Ja bym dodał: zastanów się po trzykroć!

Lepiej być Włóczykijem niż Muminkiem.

Nic nie musi być tym, czym się wydaje być.

Ostatnio słyszałem, że wszystko bierze się z... a, nieważne.

Doświadczenia życiowej dupy przydają się w czasach peryhelium. Człowiekowi lepiej wtedy smakuje woda z kranu, gdyż ma świeżo w pamięci smaki pisuaru.

Uśmiechnij się! Jutro też będą wojny, powodzie i trzęsienia ziemi...

Umiera się tylko raz.

___ o codzienności ________________

Nie lubię jak ludzie zmieniają nagle temat i będzie jutro padać, bo zapowiadają dobry obiad dziś jadłem. Trudno taki chaos zrozumieć na wysprzedażach widziałem fajne kapelusze, już pytałem o najlepsze kwatery nad morzem. Sami widzicie, że to bez sensu, a wielu tak robi, żeby nie wchodzić w butach i zjadłbym coś, ale już nie mam co na siebie włożyć, wszystko brudne...

Poniedziałek... symbol raju utraconego, kompilacja nieszczęść urojonych, spektralna szarość duszy...

Smak jak znak wznak, akceptacja dezaprobaty, rewerencja idiosynkrazji, predylekcja awersji...

Pociągiem pojedziesz gdy trzy próby przejdziesz: Czasu (tylko godny wie, kiedy odjedzie), Miejsca (wie, z którego peronu) i Oddechu (przeżyje wyziewy z toalety).

Zamiast telewizora oglądam pralkę. Program ten sam, a jeszcze pierze.

Porozmawiajmy jak dorośli ludzie, bez ambiwalencji, niewczesnej symboliki, enigmatycznych, zgoła pytyjskich konstatacji, transcendentnych ucieczek z pogranicza amnezji dysocjacyjnej, wręcz expressis verbis, rzekłbym nawet – explicite, o... no właśnie, o czym to mieliśmy rozmawiać?

Wędzonych samic, węglowodorem nienasyconym zakropione ciała tudzież sauté samców torsy bujne, wuwuzel owadów tańce, a wszystko w oparach chmielouryny, lawą zastygłych wulkanów lodopodobnych cieczy kończynami mas spływających... Lato!

Zegar który stoi, przynajmniej jest dokładny dwa razy dziennie.

Ile kremówek zjadł papież?

Amerykańscy naukowcy odkryli, że praca jest męcząca.

Ten pomnik nie może być samowolą budowlaną, został przecież poświęcony!

Nie ma już chleba, ale są czipsy.

Strzeż się banków! Dorwą cię i zrobią z ciebie VIP–a!

Mówią, że szczęście daje sława, pieniądze, miłość... Lecz z tym raczej krucho bywa. Ja wam powiem: szczęście daje wanna między trzynastą a czternastą we wtorek.

A z telewizji dowiedziałem się, że mam łupież, cellulit, żółte zęby i puszczam bąki.

To bardzo intuicyjne, choć mocno zagmatwane.

Duszno mi, codziennie głupota mnie zabija, wszędzie jej pełno, ratunku!

Aby wybrać opcję pierwszą wciśnij dwójkę.

Akwizytor też człowiek, ale ja też człowiek.

Oryginalność powstaje wtedy, kiedy o niej nikt nie myśli.

Na ten przykład mnie wkurza, że się poszewka odposzewia od jaśka kiedy chce.

Jest kryzys wartości. Patrzę w portfel, a tam wartości brak.

Zarabiam jedyne.

Pięć chlebów, dwie ryby, woda w wino – kto dał przykład piractwu?

___ o społeczeństwie ________________

Gdy już ją masz, zdobyłeś, w pocie czoła wychowałeś, krwią napoiłeś i łzami, Rację Swą Świętą, pamiętaj, że inni w tym czasie nie próżnowali.

Amerykańscy naukowcy odkryli, że większość ludzi jest głupia.

Gdyby ze wszystkich ziemian zrobić jeden organizm, powstałaby wielka menda.

My, naród słowiański, tysiącletni, osiągnęliśmy dziś tak wiele! Mamy olbrzymie plazmy i dużo dezodorantów o różnych zapachach, wiele smaków jogurtów w lodówkach cichych, energooszczędnych i całe szafy kolorowych swetrów. Czyż nie jest cudownie?

Dziewięćdziesiąt procent ludzi nie powie nigdy nikomu tego, o czym myśli przez dziewięćdziesiąt procent czasu.

Pokora i pycha zaczyna się tą samą literą i pewnie dlatego sporo ludzi myli te pojęcia.

A patronami naszymi święty Niedaś i błogosławiona Nieochota...

Nie każdy cieć to cieć, nie każdy prezydent to prezydent...

Z instytucji publicznych najsprawniej działa dom publiczny ponieważ jest prywatny.

Największą krzywdę religiom robią wierzący.

Dobrze mieć przyjaciół. Co ciekawe, łatwo ich zyskać, ale jeszcze łatwiej stracić.

Pozostawienie gustów bez kontroli prowadzi do degradacji społeczeństwa.

Bo pójdę pod sejm, gwizdnę gwizdek, zbiję bęben i spalę gumę do żucia!

Bo w nas, ludziach, jest powszechny, wrodzony talent do tworzenia rzeczy brzydkich.

Kobiet się nie rozumie, kobiety się odgaduje.

Kobieta na przykład to raz mówi jak kobieta, innym razem jak kobieta, potem jeszcze jak kobieta. Nie sposób tego opanować!

Gdy kobieta mówi „nie”, to nie znaczy, że nie. Gdy rzeknie „nie, nie”, być może już tak myśli. Z pewnością wie, czego chce, gdy powie „nie, nie, nie”. Lecz gdy usłyszysz „nie, nie, nie, nie”, uciekaj czym prędzej, a daleko!

Nieważne są fakty, ważne są emocje.

Boję się radonu bo nie ma zapachu, smaku i rozumu...

Spopielarnia po naszym trupie!

Dwadzieścia pięć procent badanych nie wie, ile to jest dwadzieścia pięć procent.

Niektóre ziarenka popcornu nie chcą wystrzelić w ciągu swych regulaminowych dwóch minut. Niektórzy dają im szansę narażając na przypalenie resztę, która zachowuje się normalnie.

Skomplikowani ludzie mają proste rozwiązania, prostacy wszystko komplikują.

Gdy patrzę na niewolników idei, zastanawiam się, czy im współczuć czy zazdrościć.

Godzenie się z tradycją boli niepokornych.

Mądra kobieta – oksymoron? Nie, raczej coś jak mądry mężczyzna.

To jest napad! Tu mam usta, tu słowa. W razie potrzeby wypowiem kilka zdań!

Panie, racz zesłać na nas susze, powodzie, mrozy i szarańcze, bo inaczej sami się pozabijamy...

Ludzie są jak książki, jedni niczym „Wojna i pokój”, drudzy prawie jak „Harry Potter”, a jeszcze inni przypominają „Wprowadzenie do makroekonomii dla słuchaczy szkół zaocznych”...

Każdy powinien sobie spisać zespół źródeł marudopędnych dobierając je tak, by nigdy nie nastąpił czas marudopróżni. W razie marudopatii (przejściowego ograniczenia marudowrażliwości) jeden rzut oka pozwoli natychmiast umarudomotywować się.

Marudzenie kreuje, z marudzenia mamy entropię, marudzenie to kwintesencja proliferacji futuryzmu!

Język żyje, język się zmienia. Przykłady? Galeria, nowość, promocja, okazja, białe, dużo zieleni, przestronnie, apartament, korzystna cena, jedynie, tylko, oddam...

___ o sobie – te najbardziej lubię, ale od czytelnika wymagają niejakiego intelektu
w dziedzinie interpretacji ________________

Lustro jest dla mnie źródłem chwil szczęścia i wzruszeń.

Chciałbym postawić sobie pomnik – gdzie się coś takiego załatwia?

Jestem taki mądry, że aż boli mnie głowa.

Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, co to są te kompleksy?

Jedynie skromność ogranicza mój geniusz.

Zapisałbym się do mensy, tylko nie mam kiedy.

Zauważyłem, że najbardziej nie lubią mnie moje nieudolne podróbki.

Nie jestem egoistą, jestem estetą.

Jestem wariat na motorze, najszybszy we wsi!

„Ja, ja, ja!” – lubię sobie czasami tak porecytować...

Gdy wstaję o dziesiątej, to myślę, że świat jest niesprawiedliwy, i bardzo mi się to podoba.

Autorytet? – No, nie wiem, zupełnie nic mi do głowy nie przychodzi...

Porozmawiałbym o wpływie Yao na Klesyndrony Prostopadłe, ale nie mam z kim...

Uwielbiam zapach próżności o poranku...

To manieryzm subiektywistyczny, eklektyczna, wtórna empiria fizykalizmu pragnień!

Oddychając, uszlachetniam powietrze.

Bo ja wolę spijać nektar z gregoriańskich spadkołąk w locie dzięcieliny pałej...

Stworzę stworzeń, wymyślę myśl, wydzielę dzieło, w końcu opus połączę z magnum i powstanie To!

Jestem mistrzem, a wy się nie znacie!

„M” jak megalomania.

Tak naprawdę nazywam się Adam Autoironia Śmiałek, ale brzmi to zbyt pompatycznie więc na co dzień skracam.

___ o sobie – część druga ________________

Szaleńcy, wariaci, psychiczni, pomyleńcy, głupi, kretyni, zbzikowani, świry, odmieńcy, dewianci, opętani, oszołomy, debile, fioły, idioci, czuby, podarujcie mi odrobinę tolerancji, to i ja was będę szanował...

Podzieliłem na pół. Pierwszą, większą połową obdarowałem siebie. Drugą połowę, mniejszą, zatrzymałem sobie. Trzecią, tą równą połową nasyciłem się. A ty umiesz dzielić?

Emo chce kupkę! Niechaj wszyscy natychmiast przybiegną tu z papierem!

Nie piję, nie palę, nie ćpam – czy należy mi się renta?

Lubię palić ogniska w lesie, szczególnie podczas suszy...

Zauważyłem, że posiadam cztery kończyny, a wszystkie sprawne. To aż cztery powody do bycia zadowolonym...

Odkąd wiem, że mogę, nie muszę.

Raczej jestem optymistą, może nie aż takim jakim był Żeromski...

Wymyśliłem znak narzekania, narzekacz „oj”.

Śnił mi się sen dziwny, znawca tłumaczy go tak: przede mną siedem lat chudych, siedem dni tłustych i siedem minut szczęścia...

Spierdolę tanio każdą sprawę, zainteresowanych proszę o kontakt prywatny.

Świat się dzieli na dwie części – mnie i resztę. Nie jestem światem, a świat nie jest mną. Jesteśmy tylko połączeni.

Owszem, czasem bywam zimny niczym zapiekanka z baru na dworcu w Katowicach...

To nie ja, to tylko ja.

Posiadam konstytucyjne prawo do głupoty i gdy zechcę, skorzystam zeń.

Rozwijając intelekt eksploruję słownik wyrazów obcych. Co prawda wciąż jestem na „a”, ale i tak jest już nieźle: abominuję abnegatów absenujących ab incunabulis...

Jestem człowiekiem, nie Polakiem, choć i to rzadko dumę przynosi...

Jestem błędem statystycznym, ale szczęśliwym.

___ o marzeniach skrytych ________________

Lubię ciszę i spokój. Marzę o małym domku pomiędzy cmentarzem a kostnicą.

Chciałbym kiedyś napisać coś takiego, co z miejsca rozśmieszyłoby mnie.

To jest coś takiego do wszystkiego i niczego, że ja nie wiem, co to jest...

Chciałbym mieć kotka, ale żeby zawsze był malutki, robił kupki do muszli, jadł to co ja, mówił i miał wiedzę co najmniej jak Wikipedia...

I żeby każdy miał lizaka i watę z cukru, bym chciał!

___ o interesach ________________

Chciałbym kiedyś dostać jakąś łapówkę...

Wymyśliłem certyfikat na ziewanie, szukam wspólnika z dojściami.

Patrząc na liczbę powstających akademii, zastanawiam się, czy nie otworzyć sobie jakiejś własnej. Na przykład Akademii Wiązania Buta. Zostałbym przedsiębiorcą i rektorem jednocześnie...

Wymyśliłem patent na pomniki, co korpusy są stałe, a tylko głowy się zmienia.

Jeśli nie masz pomysłu na biznes, to wykorzystaj ludzką próżność.

___ i na koniec jeszcze raz o sobie – przerażająca prawda, która głosi, że...

Choć wydaje się to niemożliwe, nie jestem nieomylny.

→ powrót